Srnicek i Williams: Niemożliwe staje się nieuniknione

„Dziś modernizacja oznacza redukcję zatrudnienia, cięcia świadczeń socjalnych i prywatyzację usług publicznych. Modernizować – znaczy poddać neoliberalnym reformom. Podobny los spotkał pojęcie wolności, zredukowane do wolności jednostki, wolności od państwa i wolności wyboru dóbr konsumenckich.”


Jak widzieliśmy, budowa neoliberalnej hegemonii odbywała się zgodnie z zasadami podziału pracy: kadry akademickie kształtowały umysły, think-tanki oddziaływały na politykę, a popularyzatorzy urabiali media. Społeczeństwu wpojono nowy model „zdrowego rozsądku”, który wchłonął i zredefiniował „nowoczesność” i „wolność”. Dziś pojęcia te mają zdecydowanie inne konotacje niż przed 50 laty. Nie sposób wręcz wypowiedzieć ich bez automatycznego przywoływania dyktatów neoliberalnego kapitalizmu.

Dziś doskonale wiemy, że „modernizacja” oznacza redukcję zatrudnienia, cięcia świadczeń socjalnych i prywatyzację usług publicznych. Modernizować – znaczy poddać neoliberalnym reformom. Podobny los spotkał pojęcie wolności, zredukowane do wolności jednostki, wolności od państwa i wolności wyboru dóbr konsumenckich. Liberalne idee indywidualnej wolności, które odegrały istotną rolę w ideologicznym sporze ze Związkiem Radzieckim, przygotowały też społeczeństwa Zachodu do mobilizacji w imię każdego systemu wartości, który głosi przywiązanie do wolności jednostki. Dzięki uwypukleniu wolności jednostki neoliberalizm zdołał przeciągnąć na swoją stronę część ruchów zorientowanych na „kwestie wolnościowe, politykę tożsamościową [i] wielokulturowość”. Podobnie, dzięki uwypukleniu wolności od państwa neoliberalizm okazał się atrakcyjną propozycją dla anarchokapitalistów oraz dla ruchów, jakie wyrosły po maju 1968 roku. A wreszcie, dzięki ograniczeniu rozumienia wolności do swobody uczestniczenia w wolnym rynku neoliberalna ideologia stała się wyrazem aspiracji konsumpcyjnych. Na poziomie produkcji zaś neoliberalna wolność przyciągała tych, którym bliskie były idee elastycznego zatrudnienia – choć idee te wkrótce obróciły się przeciwko samym pracownikom. W ten sposób neoliberalizm nie tylko zagarnął ideologiczny teren nowoczesności i wolności, ale zdołał przeniknąć do naszej samoświadomości. Tym samym okazał się najbardziej udanym hegemonicznym projektem ostatniego półwiecza.

Neoliberalizm stał się więc „formą naszego istnienia – wzorcem zachowań oraz modelem relacji z innymi ludźmi i z samymi sobą”. Tej wizji świata hołdują już nie tylko politycy, elity biznesu i mediów oraz intelektualiści, ale także robotnicy, studenci, imigranci – i wszyscy pozostali. Innymi słowy, neoliberalizm wytwarza podmioty. W neoliberalnym paradygmacie wszyscy jesteśmy konkurującymi ze sobą podmiotami. Ta rola zawiera w sobie typową dla kapitalizmu przemysłowego rolę producentów, ale jest od niej szersza. Nakazy neoliberalizmu wymagają od jednostki nieustannego doskonalenia każdego aspektu jej życia. Ustawicznie podnosimy swoje kompetencje, ustawicznie pielęgnujemy swoją atrakcyjność dla pracodawców i ustawicznie redefiniujemy samych siebie – to nieodłączne wyznaczniki neoliberalnej podmiotowości.

Co więcej, ów konkurujący podmiot nieustannie lawiruje między publicznym i prywatnym. Jego życie osobiste jest w równym stopniu podporządkowane konkurencji co życie zawodowe. Trudno się więc dziwić, że współczesne społeczeństwa są tak podszyte niepokojem. Neoliberalizm potęguje cały szereg psychopatologii: nasza psychika coraz częściej reaguje na otaczający świat stresem, lękiem i zaburzeniami koncentracji. Co nie mniej istotne, codziennie doświadczany neoliberalizm jest także główną przyczyną politycznej apatii. Nawet ci, którzy odrzucają tę ideologię, czują narastającą presję prekaryjności i przybierają społecznie oczekiwane „przedsiębiorcze” postawy. By żyć, potrzebujemy pieniędzy – więc wystawiamy się na sprzedaż, bierzemy kilka etatów, wybieramy między jedzeniem a opłaceniem czynszu, a zamiast życia towarzyskiego uprawiamy „networking”. W takich warunkach polityczne zaangażowanie staje się marzeniem, wiecznie odkładanym na później pod naciskiem stresów i lęków codzienności.

Jednocześnie trzeba pamiętać, że to wytwarzanie podmiotowości nie zostało nam narzucone z zewnątrz. Hegemonia nigdy nie jest czystą iluzją, ale opiera się twardo na autentycznych ludzkich pragnieniach. Hegemonia neoliberalna wyrosła na ideach, marzeniach i dążeniach, które już istniały w społeczeństwie. Wzmocniła i obiecała spełnić te z nich, które pasowały do jej podstawowych założeń. Afirmacja wolności osobistej, kult pracy (i pracoholizmu), wyswobodzenie się ze sztywnego gorsetu tygodnia roboczego, osobista ekspresja przez pracę, wiara w merytokrację, rozgoryczenie korupcją w polityce, niechęć do związków zawodowych i biurokracji – wszystkie te pragnienia i przekonania poprzedzają neoliberalizm i w nim znalazły swój wyraz. Tak po lewej, jak i po prawej stronie politycznego spektrum są ludzie zwyczajnie wściekli na tych, którzy ich zdaniem ogrywają system. Nienawiść do bogaczy wymigujących się od płacenia podatków łatwo splata się z oburzeniem na bezrobotnych, którzy „żyją za nasze”; złość na nękającego pracodawcę trudno odróżnić od gniewu na całą klasę polityczną. Wynika to między innymi z umasowienia tożsamości i aspiracji klasy średniej. Własne mieszkanie, finansowa samowystarczalność i przedsiębiorczy animusz – te pierwotnie średnioklasowe cnoty udało się zaszczepić klasie robotniczej.

Neoliberalna ideologia nie jest więc jedynie akademicką łamigłówką, ale wspiera się na naszym życiowym doświadczeniu i żywi się nim jak pasożyt. Krytyczna analiza, która pomija ten fakt, nie dostrzeże, jak głęboko sięgają społeczne korzenie neoliberalizmu. Przez dziesięciolecia swojego istnienia neoliberalizm ukształtował nie tylko opinie i przekonania elit, ale samą tkankę codziennego życia. Partykularny interes neoliberałów został nam wpojony jako wartość uniwersalna – czyli zyskał hegemonię. Dziś neoliberalizm to nasz zbiorowy „zdrowy rozsądek”. Jesteśmy mu poddani niezależnie od tego, czy pokładamy w nim wiarę.


źródło: Nick Srnicek i Alex Williams
Inventing the Future. Postcapitalism and a World Without Work
(Wynaleźć przyszłość. Postkapitalizm i świat bez pracy)
fragment rozdziału 3., „Dlaczego neoliberalizm zwycięża? Jak tworzyła się globalna hegemonia”

(Tłumaczenie: mj. W tłumaczeniu zostały pominięte przypisy. Tytuł wpisu i wyróżnienia od tłumacza)