Fisher: Naturalny porządek rzeczy

To, co uznaje się za „realistyczne”, za w danej chwili możliwe na planie społecznym, zależy od szeregu rozstrzygnięć politycznych. Żadne ideologiczne nastawienie nie upowszechni się, dopóki nie zostanie uznane za naturalne – a nie stanie się naturalne, dopóki jest postrzegane jako wartość, a nie jako fakt. Właśnie dlatego neoliberalizm stara się unieważnić wartość jako kategorię etyczną. Od trzydziestu lat kapitalistyczny realizm z powodzeniem instaluje „ontologię biznesu”, która przyjmuje za oczywistość, że wszystkie sfery życia społecznego, w tym służba zdrowia i edukacja, muszą funkcjonować na tych samych rynkowych zasadach co każde przedsiębiorstwo.

Jak podkreślali niezliczeni radykałowie od Brechta po Foucaulta i Badiou, polityka zmierzająca do emancypacji musi na każdym kroku burzyć pozory „naturalnego porządku rzeczy”. To, co przedstawia się jako konieczne i nieuniknione, musi demaskować jako w istocie przypadkowe; a to, co dotąd uważano za niemożliwe, musi czynić osiągalnym. Warto pamiętać, jak wiele z tego, co dziś uchodzi za „realistyczne”, uważano kiedyś za zupełnie niemożliwe.

Masowa prywatyzacja, jaka trwa od lat osiemdziesiątych do dzisiaj, byłaby nie do pomyślenia zaledwie dziesięć lat wcześniej. A obecny krajobraz gospodarczy (związki zawodowe w odwrocie, sprywatyzowane usługi publiczne i koleje) jeszcze w 1975 roku byłby czymś niewyobrażalnym. I na odwrót: co kiedyś uważano za wysoce prawdopodobne, dziś przedstawia się jako nierealistyczne. „Modernizacja – zauważa z goryczą Badiou – to określenie ograniczonej i oportunistycznej definicji tego, co możliwe. Modernizujące «reformy» mają zawsze jeden cel: sprawić, by to, co kiedyś było wykonalne (z korzyścią dla większości) stało się niemożliwe, a to, co nie miało widoków powodzenia, zaczęło przynosić zyski (dominującej oligarchii)”.

Mark Fisher (k-punk), cytat z książki „Capitalist Realism. Is There No Alternative